Książka wyjątkowa. Bardzo miło czytało się nowych autorów, którzy debiutowali w pisaniu swoich relacji ze spotkania z Czarownikami. Faktycznie, jak zauważyła w swoich opiniach Cris, aż dziw, że nikt z pozostałych (ja również) nie zgłosił się na ochotnika, by takie spotkanie ze swojej perspektywy opisać. Coś tam pospisywałem, ale na spisywaniu się skończyło. Najbardziej uderzył mnie opis Janka wkładania żołędzia do mojej kieszeni. Tyle pracy weszło w to, żeby się udało, a ja po prostu gdy go wyjąłem to wyrzuciłem odruchowo w pole, nawet nie zastanawiając się, że to coś dziwnego, że trafił do mnie jakiś żołądź, i akurat do mojej kieszeni. Działa to na mnie motywująco, zaprzysiągłem sobie, że będę bardziej uważny i kontrolował swoje odruchy. A przede wszystkim – wezmę się jeszcze bardziej za praktyki – wewnętrznej ciszy, nieoceniania i rekapitulacji! Dziękuję!